Złote monety bulionowe

Ostatnie lata, z powodu kryzysu finansowego, spowodowały lawinowy wzrost zainteresowania dobrami stałymi, jako bezpiecznej formy lokaty kapitału. Z tej kategorii wyraźnie wyróżnia się złoto, którego ceny biją wszelkie historyczne rekordy.
Z tego też powodu idealnym rozwiązaniem dla każdego kto chciałby ulokować oszczędności w tym kruszcu, wydają się być złote monety bulionowe. Są to monety, których wartość sprowadza się praktycznie tylko do aktualnej wartości metalu z którego zostały wykonane, a jedyną różnicą pomiędzy nimi a sztabkami jest wybicie na nich nominału (co też nie jest regułą) oraz godła państwowego (masa jest ustalona w systemie uncjowym, najczęściej jest to 1 uncja lub jej części) Ich ceny podlegają wahaniom w oparciu o cenę 1 uncji (oz.) złota na giełdzie w Londynie.
Za najbardziej znaną monetę bulionową uznaje się południowoafrykańskiego Krugerranda (w Polsce moneta ta znana jest z filmu „Wielka wsypa”). Wybija się go od roku 1967 do dzisiaj, ma on masę 33,93 grama złota próby 916, co w rezultacie daje dokładnie 1 uncję czystego złota. Do dnia dzisiejszego znanych jest już kilkadziesiąt tego rodzaju monet, o wadze od niecałych dwóch gramów do 1 kilograma. Z reguły są wykonane ze złota próby 999 (czasem mają niższą zawartość kruszcu, ale nigdy poniżej próby 900). W Polsce złota moneta bulionowa pojawiła się po raz pierwszy z chwilą wprowadzenia denominacji złotego, w 1995 roku. Jest nią Orzeł Bielik, moneta wyemitowana w czterech wariantach, od 1/10 do 1 uncji czystego złota (próba 9999). Poza wymienionymi już numizmatami, współcześnie do najpopularniejszych złotych monet bulionowych należą: Philharmoniker (Austria), Maple Leaf (Kanada), oraz amerykański Gold Eagle . Wszystkie trzy znajdują się na liście monet inwestycyjnych publikowanej corocznie przez Komisję Europejską.
Niektóre monety bulionowe cieszą się również zainteresowaniem kolekcjonerów (najdroższą sprzedaną w historii monetą był amerykański Double Eagle z 1933 roku, który zachował się prawdopodobnie w jednym egzemplarzu i został sprzedany w 2002 roku za 7,6 miliona dolarów). Trzeba też nadmienić, że ich produkcja nie jest odgórnie ustalona, i jedynym regulatorem jest zapotrzebowanie rynku. W związku z tym roczniki o mniejszym nakładzie mogą osiągać na rynku kolekcjonerskim cenę przewyższającą wartość zawartego w nich kruszcu.
Monety bulionowe trudno nazwać przedmiotem kolekcjonowania, gdyż mają przede wszystkim wymiar inwestycyjny i bliżej im do sztabek niż monet. Przy ich zakupie trzeba obserwować trendy rynkowe, ponieważ w przypadku zniżki kursu złota, tracą na wartości. Ich walor inwestycyjny jest bardzo atrakcyjny, jednak głównie w dłuższym przedziale czasowym.